piątek, 11 września 2009

Korale z jarzębiny

Nawlekało się jarzębinę na nitkę i robiło się korale. Dla siebie i dla lalek. Były też kolczyki i bransoletki. I się w tym chodziło po podwórku i udawało damę. Albo królową. A kiedy zabrakło jarzębiny na podwórku czy w pobliżu to się szło do dalszych sąsiadów. Tak to było w dzieciństwie, że się kradło jarzębinę.
Na korale oczywiście.

4 komentarze:

  1. ...korale z jarzebiny:) na dworze zimno,ubierało się ponad 15 minut tylko po to aby wyjsc na 5min na dwor po swierze galazki z czerwonymi kuleczkami. Pamietam jak babcia nawlekala nam nitke na igle i z siostra bawilysy sie w tworzenie coraz to doskonalszych korali... Dzisiaj nie ma juz babci, i jarzebina tez jakas inna...
    jot.jot i oli

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano...teraz wszystko wydaje się być inne...ale czy gorsze?

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi scieli moja ukochana jarzebine. Rosla tyle lat pod blokiem, byla swiadkiem wszystkich naszych dzieciecych zabaw, a potem mlodzienczych uniesien. Kazdej jesieni obsypana byla czerwienia tak przeogromnie, az uginala sie...
    I zeszlego roku podjechali panowie z MPO i wzieli scieli jarzebine. Male dziewczynki juz nie beda obnosic sie w koralach z jarzebiny. Swiat juz nigdy nie bedzie taki sam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykro mi z powodu tej jarzębiny. Małym dziewczynkom pewnie mniej, w końcu teraz wolę pewnie gry komputerowe i internet niż takie zabawy...

    OdpowiedzUsuń