poniedziałek, 26 października 2009

Oko w oko z historią



Dzień po, bądź co bądź, udanym weselu znajomego wybraliśmy się odwiedzić najbardziej znane drzewo w Polsce. Dąb Bartek, który, jak się okazało zupełnie niespodziewanie, rośnie kilkaset metrów od Gościńca, w którym spaliśmy.
"Wielka rewelacja! - myślałam - jakbym nigdy drzewa nie widziała!"
A jednak takiego nie widziałam.
Jest piękne. Ogromne. Z daleka czuć historię.
Ciekawe kto pod nim siadał, może ktoś się na nie wspinał i chował się tam albo bawił.
Teraz Bartek jest potężny i taki...biedny. Bez podpór dawno by runął. Jest nadpalony i spróchniały. Ale i tak najpiękniejszy. I dobrze o tym wie :)
Z chęcią odwiedzę go jeszcze. I Góry Świętokrzyskie też.

środa, 14 października 2009

Wielokropek

Śnieg w październiku? Wcale mi się to nie podoba...
Za mało go, żeby lepić bałwana.
Za dużo żeby wychodzić z domu.
To kiedy będzie wiosna...?

czwartek, 24 września 2009

Randka

Może wybierzemy się do kina. Grają kilka fajnych filmów. Tak mi się wydaje. Obsada ciekawa. I tematy, które poruszają są ważne, albo chociaż przyjemne.
Albo pójdźmy do japońskiej restauracji. Pamiętasz której? Zjedzmy węgorza w słodkim sosie i panierowane kalmary. Zapijmy wszystko najlepszym na świecie winem śliwkowym. I śmiejmy się do łez.
A może wolisz pospacerować? Starówka? Brzmi wspaniale. Lubię warszawską Starówkę. Kocie łby, budynki, klimat i widoki. Wszystko jest takie proste i oczywiste.
Możemy też spędzić kilka chwil w naszej altance. Tam mi się oświadczyłeś. I to były najpiękniejsze na świecie oświadczyny. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszych. Bardziej romantycznych. Bardziej cudownych.
Wiesz co? Zostańmy w domu. Zapalmy świeczki o zapachu wiśniowym, usmażmy talerz frytek i puśćmy nasz ulubiony serial. Zaniedbaliśmy ten rytuał.
Właściwie to nieważne co będziemy robić. Ważne, że będziemy razem.
To wystarczy do szczęścia.

piątek, 11 września 2009

Korale z jarzębiny

Nawlekało się jarzębinę na nitkę i robiło się korale. Dla siebie i dla lalek. Były też kolczyki i bransoletki. I się w tym chodziło po podwórku i udawało damę. Albo królową. A kiedy zabrakło jarzębiny na podwórku czy w pobliżu to się szło do dalszych sąsiadów. Tak to było w dzieciństwie, że się kradło jarzębinę.
Na korale oczywiście.

piątek, 4 września 2009

W drodze do pracy



'...Wdałem się w romans z chodnikiem, odkrywając jego chropowate płyty. Leżałem pośrodku, deptany przez przechodniów, upojony nierównością nawierzchni o wszystkich odcieniach szarości...'

PS. Przecież nie trzeba mieć talentu aby widzieć. Nie trzeba mieć talentu aby czuć.

piątek, 28 sierpnia 2009

Pożegnanie lata

Pora pożegnać się z latem, choć to kalendarzowe zostanie z nami jeszcze trochę.
Noce są coraz chłodniejsze, w dzień pochmurno, pada deszcz. A wydawałoby się, że dopiero co spacerowaliśmy po Kazimierzu, a słońce ogrzewało nasze twarze przyjemnym ciepłem.
Jesień też bywa przyjemna. I skłania do refleksji. Można nadrobić zaległości w czytaniu, pisaniu i oglądaniu filmów. Można pić kawę z cynamonem, herbatę z cytryną czy pyszne kakao kiedy za oknem zimno.
Ale jesień jest zapowiedzią zimy. A ja ogromnie nie lubię zimy. Czasami tylko lubię włożyć gruby żółty sweter z golfem po samo czoło. Chwytam ostatnie promienie lata póki dni są długie. Oby jak najdłużej.

***

Niedziela zapowiada się tak: http://kontynent.waw.pl/streetparty/?d=program&lang=pl

piątek, 21 sierpnia 2009

Czasem jestem czasem znikam

Witam.
Tak na chwilkę. Tak ponownie.
Wiele rzeczy mnie ostatnio wzrusza. Wiele emocji we mnie. Różnorakich.
Czytam. Bardzo dużo. Więcej niż zwykle. Pochłaniam zdania jakby z obawy, że ktoś odbierze mi zdolność czytania i chcę dowiedzieć się jak najwięcej.
Rozbudowuję wyobraźnię. Rozglądam się, gapię, wgapiam, patrzę często zbyt nachalnie i znowu się uśmiecham bez powodu. Lubię to.
Lubię oddychać tym warszawskim nieświeżym powietrzem, ale jeszcze bardziej tym świeżym kazimierskim.
W ogóle tyle fajnego, tyle miłego, tyle ładnego dookoła.
Cudne to, prawda?

I chyba wróciły do mnie cmentarne anioły.
Jak to miło z ich strony. Chodźcie do mnie kochane, nie uciekajcie, pokażcie się w całej swej krasie i urodzie!

Witam.
Będę czasami. Jeśli ktoś ze mną to cudownie. To miło.
Witam. Serwus!


Pierwszy z serii "Cmentarne Janioły". Warszawa. Cmentarz Powązkowski.
Cierpiąca czy zamyślona?



Ps. Mimo szarości tła i cmentarnych nastrojów, nie planuję czarnego i wisielczego humoru na blogu.

Pozdrawiam!