czwartek, 24 września 2009

Randka

Może wybierzemy się do kina. Grają kilka fajnych filmów. Tak mi się wydaje. Obsada ciekawa. I tematy, które poruszają są ważne, albo chociaż przyjemne.
Albo pójdźmy do japońskiej restauracji. Pamiętasz której? Zjedzmy węgorza w słodkim sosie i panierowane kalmary. Zapijmy wszystko najlepszym na świecie winem śliwkowym. I śmiejmy się do łez.
A może wolisz pospacerować? Starówka? Brzmi wspaniale. Lubię warszawską Starówkę. Kocie łby, budynki, klimat i widoki. Wszystko jest takie proste i oczywiste.
Możemy też spędzić kilka chwil w naszej altance. Tam mi się oświadczyłeś. I to były najpiękniejsze na świecie oświadczyny. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszych. Bardziej romantycznych. Bardziej cudownych.
Wiesz co? Zostańmy w domu. Zapalmy świeczki o zapachu wiśniowym, usmażmy talerz frytek i puśćmy nasz ulubiony serial. Zaniedbaliśmy ten rytuał.
Właściwie to nieważne co będziemy robić. Ważne, że będziemy razem.
To wystarczy do szczęścia.

7 komentarzy:

  1. Piękne słowa Justa. Życzę Wam aby nic tego nie zmieniło.

    valdez

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy! Myślę, że w naszym interesie są starania aby te słowa zawsze były aktualne :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Japońskie wino śliwkowe jest najlepsze na świecie. Zgadzam się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Papcie, talerz frytek i nawet malo madry serial - kwintesencja szczescia? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak! Byle by razem, bo fajnie jest we dwoje :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale we troje lepiej ;)

    valdez

    OdpowiedzUsuń
  7. Miejmy nadzieję, ze już za jakiś rok, dwa we troje. Owszem :)

    OdpowiedzUsuń