
Dzień po, bądź co bądź, udanym weselu znajomego wybraliśmy się odwiedzić najbardziej znane drzewo w Polsce. Dąb Bartek, który, jak się okazało zupełnie niespodziewanie, rośnie kilkaset metrów od Gościńca, w którym spaliśmy.
"Wielka rewelacja! - myślałam - jakbym nigdy drzewa nie widziała!"
A jednak takiego nie widziałam.
Jest piękne. Ogromne. Z daleka czuć historię.
Ciekawe kto pod nim siadał, może ktoś się na nie wspinał i chował się tam albo bawił.
Teraz Bartek jest potężny i taki...biedny. Bez podpór dawno by runął. Jest nadpalony i spróchniały. Ale i tak najpiękniejszy. I dobrze o tym wie :)
Z chęcią odwiedzę go jeszcze. I Góry Świętokrzyskie też.